Fujifilm X-H2

Nie, nie mam (jeszcze) X-H2 🙂 Ale oczekuję, że w roku 2020 pojawi się na rynku i wtedy go kupię. Jest jedno „ale”: musi być znacząco lepszy pod jakimś względem od X-H1 – w przeciwnym przypadku zamiana X-H1 na X-H2 nie miałaby sensu. Co zatem miałoby dla mnie znaczenie? Co spowodowałoby zmianę korpusu na nowy? Dla każdego będzie to coś innego, więc ograniczę się do sprawa ważnych dla MNIE.

Zasilanie
Tak, zasilanie ląduje na miejscu pierwszym. W X-H1 mamy standardowy akumulator NP-W126S, o pojemności 1260mAh (typowo; minimum to 1200mAh). Należy pamiętać, że aparat musi mieć całkiem mocny procesor, ma elektroniczny wizjer, ekran (albo dwa), a X-H1 i w przyszłości X-H2, system stabilizacji obrazu w korpusie. Korpus musi też napędzać system ustawiania ostrości oraz system stabilizacji obrazu w obiektywach. To wszystko powoduje, że te 1260mAh to dramatycznie mało. Ponadto w H-H1 mamy jeden akumulator w korpusie i dwa kolejne w gripie. Każdy akumulator może być ładowany z zewnętrznego źródła energii, a korpus może być zasilany podczas pracy, ale akumulator w korpusie wymaga osobnego kabla, a akumulatory w gripie osobnego. No i mamy stary problem, znany jeszcze z X-T2, że przy przełączaniu między akumulatorami, korpus przerywa nagrywanie filmu (strona, film). W nowym X-H2 oczekiwałbym że:

  • Zostaną zastosowane nowe, znacznie pojemniejsze akumulatory do korpusu.
  • Grip będzie miał dwie opcje: tak jak teraz, zastosowanie dwóch akumulatorów, takich samych jak w korpusie oraz zastosowanie zupełnie nowego akumulatora, dedykowanego do gripu. Chodzi o to, że jak się dobrze przyjrzeć, to obecnie dwa akumulatory NP-W126S zajmują w gripie stosunkowo mało miejsca. Pozostaje dużo niewykorzystanej przestrzeni. Zastosowanie nowego, dedykowanego do gripu akumulatora, pozwoliłoby na wykorzystanie niemal całej przestrzeni wewnątrz gripu, a to z kolei dałoby znacznie więcej dostępnej energii niż z dwóch akumulatorów takich jak w korpusie.
  • Akumulator w korpusie można byłoby ładować z tego samego źródła co akumulator / akumulatory w gripie. Obecnie nawet jak podłączymy zasilanie do gripu, to naładują się akumulatory w gripie, ale akumulator w korpusie już nie.
  • Akumulator w korpusie byłby doładowywany z akumulatora / akumulatorów w gripie. Trzeba pamiętać o tym, że kiedy wymieniamy akumulatory w gripie, to korpus przechodzi na zasilanie z akumulatora w korpusie. Jeżeli kilak razy, podczas nagrywania filmów, wymienimy akumulatory w gripie, to akumulator w korpusie się rozładuje. A to oznacza, że przy kolejnej wymianie akumulatorów w gripie, aparat się wyłączy.
  • Grip byłby ładowany przy zastosowaniu jakiegoś standardowego napięcia – na przykład 12V i użyte byłoby złącze standardowe, np. D-TAP. Od niemal roku przeszukuję Internet i okazuje się, że napięcie 9V, wybrane przez Fujifilm do zasilania gripu, to jeden, gigantyczny problem: naprawdę trudno jest znaleźć system zasilania, dający na wyjściu 9V. A przy nagrywaniu filmów mamy do zasilania nie tylko aparat, ale także zewnętrzny monitor lub rekorder, interfejs audio, mikrofon, czasem te ż lampę na kamerze. Jeżeli Fujifilm POWAŻNIE myśli o X-H2 jako narzędziu do robienia video, to standardowe zasilanie jest bardzo ważne.

Video
X-H1 to całkiem niezły sprzęt do video, ale kilku rzeczy mu brakuje.

  • Tryb DCI 4K 60fps oraz 4K 60fps – oba FULL FRAME. Nie, nie chodzi mi o rozmiar matrycy 36mm x 24mm, znany też jako format 35mm, albo format 135, a potocznie i błędnie zwany full frame, tylko o odczyt danych full frame, a więc z całej matrycy, niezależnie od jej rozmiarów. Obecnie X-T3 ma 4k 60p, ale nie full frame, tylko z nieco mniejszego obszaru, co widzimy na ekranie jako tzw. crop: przy przełączaniu się z fotografowania na filmowanie widzimy zmianę kąta widzenia obiektywu bez zmiany jego ogniskowej.
  • Wyprowadzenie sygnału video na porcie HDMI w 10 bitach oraz jednocześnie z subsamplingiem 4:2:2. 10 bitów bardzo się przydaje przy intensywnym gradingu w światłach, a różnica między 4:2:2 a 4:2:0 to w dużym uproszczeniu dwukrotnie gorsza rozdzielczość pionowa obrazu dla zmian koloru w trybie 4:2:0 w stosunku do 4:2:2.
  • Byłoby też miło, gdyby sygnał 10 bitów / 4:2:2 był zapisywany na karcie pamięci w korpusie.
  • Usunięcie ograniczenia nagrywania do 30 minut
  • Zapis nagrania w postaci jednego pliku, a nie serii plików.
  • Zebra. Niby można korzystać z migających obszarów prześwietlenia, ale jest to bardzo męczące. Zebra lepiej się sprawdza, szczególnie gdy możemy skonfigurować poziomy, przy których włącza się sygnalizacja.
  • Port HDMI o wielkości standardowej. No, ostatecznie mini-HDMI. Ale nie mikro-HDMI. I niech nikt mi nie mówi, że się nie da – w Panasonic GH5 dało się, a jest to aparat formatu mikro 4/3, a więc mniejszego niż X-H1.
  • Timelapse w korpusie. Obecnie możemy robić serię zdjęć, ale w film poklatkowy musimy tę serię zdjęć złożyć na komputerze, bo X-H1 tego nie potrafi. Tylko że z timelapse jest tak, że trudno „na oko” idealnie dobrać parametry. A jak przez kilka czy kilkanaście dni jesteśmy w terenie, bez komputera, to o tym, czy dobrze wszystko ustawiliśmy, czy nie dowiemy się dopiero po powrocie do domu, gdy już nie będzie możliwości powtórzenia zdjęć.
  • Port słuchawkowy w korpusie, a nie w gripie. To jest jedna z większych bzdur, jakie widziałem w X-H1: aby podłączyć słuchawki, trzeba zamontować grip 🙂
  • Wszystkie funkcje dostępne w korpusie niezależnie od tego czy jest zamontowany grip, czy nie. W X-H1 długość nagrania oraz wydajność kamery zależą od zamontowania gripu i włączenia lub nie trybu boost.

Oprogramowanie
Oprogramowanie jest ważne – daje dodatkowe możliwości i uzupełnia sprzęt. Żyjemy w takich czasach, że większość rzeczy robi program i to od jakości tego programu zależy jakość produktu końcowego lub co najmniej komfort pracy nad produktem końcowym.

  • Camera Remote: ten program powinien być napisany od nowa. Moim zdaniem (a oprogramowaniem zajmuję się od wielu lat, również jako programista), aktualne oprogramowanie jest już tak zepsute, że żadne poprawki nie pozwolą na uzyskanie oczekiwanego efektu. A oczekiwany efekt to możliwość CO NAJMNIEJ wykorzystania wszystkich funkcji i zmiany wszystkich opcji, jakie są dostępne w aparacie. Najbardziej trywialny przykład: nagrywając film, chciałbym móc zmienić punkt ustawiania ostrości w trakcie nagrania. W korpusie mogę, w Camerfa Remote już nie. Pewne funkcje w sposób oczywisty wymagają uruchomienia programu na telefonie, ale niektóre, jak np. geotagging, mogłyby pracować w tle: włączam aparat powiązany z telefonem, a ten w tle, bez żadnej akcji z mojej strony łączy się z modułem programu, pracują cym cały czas na telefonie w tle i pobiera dane o lokalizacji, dacie i czasie.
  • Oprogramowanie zewnętrzne – nie będę ukrywał, że chodzi mi głównie o Capture One Pro. Ostatnio pojawiły się w tym programie profile symulacji filmów Fujifilm i jest to moim zdaniem  świetna wiadomość dla wszystkich użytkowników aparatów Fujifilm, korzystających z Capture One, ale moduł tetheringu to nadal więcej ograniczeń niż faktycznie działających rzeczy. W przypadku X-H1 sterowanie aparatem przez Capture One Pro praktycznie nie istnieje.

Fotografowanie
Tu tak naprawdę mam w X-H1 niemal wszystko, czego mógłbym chcieć. W zasadzie chciałbym, żeby w H-H2 jak najmniej się zmieniło: nie chcę matrycy o większej liczbie pikseli, nie potrzebuję większej liczby klatek na sekundę. Co nowego chciałbym zatem widzieć w X-H2?

  • Naświetlanie na światła. Program pomiaru światła i ustalania ekspozycji, który niezależnie od wszystkiego, dosuwałby histogram do prawej krawędzi, ale jednocześnie dbałby o to, żeby żaden obszar zdjęcia nie został prześwietlony. Coś, co ma Olympus w OM-D E-M1, ma Nikon w D810.

Ot, i tyle moich życzeń co do X-H2 🙂