AF-S Nikkor 12-24mm f/4 G ED DX

AF-S Nikkor 12-24mm f/4 G ED DX
AF-S Nikkor 12-24mm f/4 G ED DX

Ciekawy obiektyw. Należy do linii bardziej zaawansowanych, przeznaczonych dla wymagających fotoamatorów oraz profesjonalistów. Bardzo solidnie zbudowany. Kiedy wziąć go do ręki, sprawia wrażenie porządnego obiektywu. Wbudowany silnik AF-S pozwala szybko i bezgłośnie ustawić ostrość. Możliwe jest także ręczne ustawianie lub korygowanie ostrości bez konieczności przełączania sposobu ustawiania ostrości. Podczas ustawiania ostrości przedni element nie obraca się, dzięki czemu stosowanie filtrów efektowych, w tym polaryzacyjnych jest możliwe. Jakość optyczna obiektywu jest na bardzo wysokim poziomie. Zdjęcia wychodzą ostre, winietowanie jest stosunkowo niewielkie.

Jeśli mowa o zastosowaniu filtrów: przednia soczewka jest ogromna. Średnica filtru to aż 77mm! Niektóre filtry, jak na przykład polaryzacyjny, mogą kosztować majątek! Przy okazji: w przypadku filtru polaryzacyjnego trzeba pamiętać, że jego działanie jest uzależnione od kąta pomiędzy kierunkiem parzenia na fotografowany obiekt a kierunkiem padania światła na ten obiekt. Najlepiej filtr polaryzacyjny działa wtedy, gdy kąt ten wynosi 90 stopni. Ponieważ obiektyw ma bardzo duży kąt widzenia, to spełnienie powyższego warunku jest możliwe tylko dla niewielkiego fragmentu obrazu. W efekcie, fotografując na przykład krajobraz i chcąc przyciemnić błękitne niebo przy pomocy filtru polaryzacyjnego musimy się liczyć z faktem, że to przyciemnienie nastąpi tylko w części kadru. W mojej opinii AF-S Nikkor 12-24mm f/4 G ED niezbyt nadaje się do zwykłej fotografii krajobrazu.Do czego więc nadaje się taki obiektyw?

Tak szeroki kąt produkuje duże zniekształcenia geometryczne
Tak szeroki kąt produkuje duże zniekształcenia geometryczne

Na pewno sprawdzi się wszędzie tam, gdzie musimy zrobić zdjęcia w ciasnym pomieszczeniu. Obiektyw o dłuższej ogniskowej nie pozwoli objąć kadrem całej interesującej sceny, odsunąć się nie możemy, więc nie ma wyboru. W takim zadaniu AF-S Nikkor 12-24mm f/4 G ED sprawdzi się idealnie. Ale cały czas trzeba pamiętać o zniekształceniach geometrycznych, wprowadzanych przez bardzo krótką ogniskową. Zdjęcie widoczne po lewej stronie zostało zrobione przy ogniskowej 12mm. Aparat trzymałem na wysokości oka, stojąc w pozycji wyprostowanej, z obiektywem skierowanym lekko w lewo i lekko w dół. Jak widać na drzwiach, oknach i ścianie na wprost, zniekształcenia geometryczne są potężne.

Co prawda można zniekształcenia geometryczne korygować w programie graficznym, ale nic za darmo - sporą część obrazu tracimy
Co prawda można zniekształcenia geometryczne korygować w programie graficznym, ale nic za darmo – sporą część obrazu tracimy

Oczywiście można korygować te zniekształcenia podczas obróbki zdjęć. Jednakże jak widać na zdjęciu obok, wiąże się to albo z dosyć niecodziennym kształtem zdjęcia, dalekim od prostokąta, albo z utratą bardzo dużej części zdjęcia po przycięciu go do prostokąta. W tym ostatnim przypadku de facto redukujemy „szerokokątność” obiektywu i to w znacznym stopniu. Tak więc chyba jedyne wyjście to pogodzić się z walącymi się liniami, jak na zdjęciu powyżej.

Jest natomiast inna możliwość zastosowania tego obiektywu: twórcze podejście do sceny z zastosowaniem celowego zniekształcenia perspektywy. Ja sam co prawda nie lubię i nie stosuję tego środka wyrazu, ale wiele osób znajduje wielkie upodobanie w uzyskiwanych tą drogą efektach. Przy zastosowaniu ogniskowej 12mm uzyskuje się silną deformację, powodującą silne powiększenie elementów zdjęcie znajdujących się bliżej obiektywu w stosunku do tych znajdujących się dalej. Można na przykład dosyć łatwo zrobić portret, w którym dominującą rolę będzie pełnił wielki nos. Im krótsza ogniskowa, tym efekt ten silniejszy, dlatego niektórzy wolą obiektyw o ogniskowej 10mm lub 8mm, ale w ich przypadku przerysowanie jest już bardzo silne, wręcz nachalne.

AF-S Nikkor 12-24mm f/4 G ED DX jest obiektywem formatu DX, a więc jest on przeznaczony do zastosowania z lustrzankami Nikona o małej matrycy (DX). Czy można zastosować ten obiektyw z lustrzanką o matrycy formatu FX? Można. Zarówno D3 jak i D700 pozwalają robić zdjęcia albo z ograniczeniem pola obrazowego do formatu DX, albo z wykorzystaniem całej matrycy.

W pierwszym przypadku otrzymujemy zdjęcie dokładnie takie, jakie byśmy otrzymali z aparatu DX. Jedyna różnica to jego rozdzielczość: o ile z D200 dostaniemy 10 mln pikseli, o tyle z D3 czy D700 tylko 5 mln. Dlaczego? Dlatego, że D3 i D700 dadzą obraz z części matrycy, odpowiadającej formatowi DX. Cała matryca ma 12 mln pikseli, a część odpowiadająca formatowi DX to tylko 5 mln pikseli. Ponadto pole widzenia będzie odpowiadało polu widzenia przetwornika DX. W drugim przypadku otrzymamy pełną klatkę. Niestety, ponieważ obiektyw jest zaprojektowany do pracy z małą klatką, to dla ogniskowych w zakresie 12mm do około 17mm będzie widoczne winietowanie. I trzeba postawić sprawę jasno: nie jest to delikatne winietowanie, polegające na niewielkim przyciemnieniu obrazu w rogach. Po prostu obrazu w rogach praktycznie nie ma. Dopiero po wydłużeniu ogniskowej powyżej jakichś 17mm mamy obraz na całej powierzchni zdjęcia. Z tego też powodu moim zdaniem stosowanie tego obiektywu do lustrzanki o matrycy formatu FX całkowicie mija się z celem – i tak ogniskowych z zakresu 12mm – 17mm praktycznie nie da się wykorzystać. Znacznie lepszym pomysłem wydaje się zastosowanie obiektywu AF Nikkor 18-35mm f/3,5-4,5D. Jeżeli przeliczymy ogniskowe, to ten obiektyw da niemal dokładnie to samo pole widzenia na matrycy FX, co 12-24 na matrycy DX. Reasumując: jeżeli mamy aparat FX, to zakup AF-S Nikkor 12-24mm f/4 G ED DX zupełnie mija się z celem. Jeżeli już mamy taki obiektyw i właśnie zmieniliśmy aparat z formatu DX na FX, to można stosować ten obiektyw, ale trzeba pomyśleć o jego wymianie na inny.