Zmiana… warty?

Leżał, leżał, aż wreszcie poszedł. A na jego miejsce przyszły trzy. A nawet cztery. Te nowe są całkiem sexy, piękne, zgrabne i… ostre! To kto poszedł? AF-S Nikkor 300mm G ED VR II. A przyszedł? Fujifilm X-Pro 2 i trzy obiektywy XF. I tu pierwsze zdziwienie: topowy korpus i trzy obiektywy wysokiej klasy za jednego Nikkora! Już od dawna zastanawiałem się, czy przypadkiem sprzęt Nikona nie kosztuje więcej niż powinien. Dużo do myślenia dał mi Nikkor 200-500: jego cena (w pozytywnym znaczeniu) odstaje od cen sprzętu Nikona. Czyżby Nikon poszedł po rozum do głowy i zaczął rozsądniej wyceniać swoje produkty? Chyba jednak nie. Co prawda pojawiła się kolejna promocja, ale tuż przed nią ceny poszły do góry. Tym bardziej widać, że Fujifilm staje się coraz bardziej ciekawą alternatywą, oferując bardzo dobry sprzęt w atrakcyjnej ( na tle gigantów) cenie.

Fujifilm X-Pro 2

Pierwsze wrażenia: zarówno X-Pro 2 jak i obiektywy sprawiają bardzo solidne wrażenie. Metal i szkło. Kilka szybkich zdjęć i brak jakiegokolwiek rozczarowania. A nawet przeciwnie – miłe zaskoczenie wygodą obsługi, miłe zaskoczenie jakością zdjęć. Sterowanie bardzo intuicyjne, do wszystkich ustawień, niezbędnych podczas fotografowania, dostęp przy pomocy pokręteł na korpusie oraz pierścienia przysłony na obiektywie. Wszystko działa płynnie, stawiając taki opór jak trzeba. Nic nie lata, nic nie trzeszczy, a opór nie zmienia się przy zmianie kierunku obracania. Jedyna rzecz, jaka wprawia w lekką konsternację, to pokrętło ostawiania czułości. Bardzo złożone, jeśli chodzi o konstrukcję, pokazujące kunszt projektantów i kunszt wykonania, ale niezbyt wygodne. Trzeba się przyzwyczaić. I chyba już takie gdzieś widziałem. No oczywiście! Rok 1977 i Nikon FM. A później rok 1982 i Nikon FM2. Nihil novi sub sole 🙂