Nikon kupił Samsung NX

Tak, tytuł enigmatyczny. Tak samo enigmatyczny, jak plotki, które się pojawiły w Internecie i odpowiedź Samsunga, dementująca te plotki. Gdy usłyszałem tę informację, bardzo się ucieszyłem. Ale dementi Samsunga natychmiast ostudziło mój zapał. A szkoda. Puśćmy wodze fantazji i załóżmy przez moment, że Nikon naprawdę kupił serię NX Samsunga. Co by to mogło oznaczać? A chociażby to, że w końcu w ofercie Nikona mógłby się pojawić porządny bezlusterkowiec o pełnej klatce lub APS-C (DX). Odpowiedź na Sony A7R2 i A7S2 czy Fujifilm XT-1. Dlaczego bezlusterkowce są dla mnie ważne? Z prostego powodu: nie mają lustra. Lustro oznacza skomplikowaną konstrukcję mechaniczną, która utrudnia produkcję, co podnosi koszt, wprowadza elementy, które utrudniają prawidłowe zestrojenie aparatu – przykładem mogą być problemy Nikona D800, gdzie jedno pole AF ustawiało ostrość prawidłowo, a inne już nie, a także utrudnia fotografowanie makro czy teleobiektywami, wprowadzając drgania. Z drganiami walczy się poprzez wstępne uniesienie lustra, ale jak fotografować poruszające się obiekty, gdy najpierw trzeba ustawić ostrość, ustawić parametry ekspozycji, a następnie unieść lustro i poczekać kilka czy kilkanaście sekund, aż zanikną drgania spowodowane ruchem lustra? Bezlusterkowce tego problemu w ogóle nie mają. Tak, Nikon ma w swojej ofercie bezlusterkowce – rodzinę Nikon 1, ale dla mnie jest to zupełnie bezużyteczna linia. Raz, bo ma bardzo małą matrycę, o przekątnej 1″. Dwa, bo żadne akcesoria od lustrzanek, jak świetne lampy błyskowe, z systemem sterowania bezprzewodowego, nie są kompatybilne z Nikon 1. A do tego brak nagrywania filmów 4K – użytecznych filmów 4K, z rozsądną liczbą klatek na sekundę (co najmniej 25).

Gdyby Nikon rzeczywiście kupił linię Samsung NX, to miałby gotową technologię, którą mógłby wykorzystać zarówno do budowy aparatów w formacie DX jak i FF. Wyobraźmy sobie odpowiednik Nikona D810, ale bez lustra, za to z nagrywaniem filmów 4K, z obsługą CLS, wyposażony w bagnet, który pozwalałby zastosować obiektywy Nikona z bagnetem F. Dla mnie byłby to absolutny hit. A do tego matryce Samsunga mają całkiem niezłą jakość – wystarczy popatrzeć na wyniki testów DxO Mark – w górnej stawce jest Nikon D7200, a zaraz za nim… Samsung NX500, później kilka Nikonów i znów Samsung – NX1. To oznacza, że matryce Samsunga są porównywalne z matrycami Sony, które Nikon stosuje w większości swoich lustrzanek. Problemem Samsunga jest brak obiektywów: na dzień dzisiejszy jest ich raptem 9 w serii NX. Dlatego możliwość zastosowania obiektywów Nikon F byłaby ogromnym plusem potencjalnej konstrukcji Nikona na bazie technologii Samsunga.

Nikon ewidentnie coś planuje – opatentował już (do dzisiaj) dwa obiektywy do pełnoklatkowego bezlusterkowca. Tyle tylko, że to nic nie znaczy – w przeszłości Nikon opatentował wiele konstrukcji, które nigdy nie weszły do produkcji. Mam ogromną nadzieję, że Nikon jednak stanie na wysokości zadania i wprowadzi na rynek coś naprawdę fajnego. A tymczasem do wszelkich zastosowań, gdzie lustro mocno mi przeszkadza, z coraz większym zadowoleniem używam Olympusa OM-D E-M1. Ten korpus dostał niedawno nową wersję oprogramowania, która daje wielkie możliwości w statycznej forogt5rafii makro – focus stacking – łączenie w jeden obraz do 9 zdjęć zrobionych z lekkim przesunięciem punktu ustawiania ostrości, oraz focus bracketing – pozwalający na zrobienie nawet 99 zdjęć z przesunięciem między zdjęciami punktu ustawienia ostrości. Te zdjęcia można następnie złożyć w jedno za pomocą zewnętrznego oprogramowania. Pierwsze próby już zrobiłem – efekty są naprawdę bardzo zachęcające. Jak znajdę czas, to napiszę co nieco na ten temat w kolejnym tekście.