Czy potrzebuję full frame?

Albo: czy X-H1 przestał robić zdjęcia, bo są Nikon Z7/Z6, Canon EOS-R, Sony A7III i Fujifilm X-T3?

No dobra, X-T3 to nie jest full frame, ale jest nowy, więc X-H1 jest stary 🙂 Ale dlaczego zazwyczaj łakomie patrzymy na full frame? Bo mała głębia ostrości, co mnie nie interesuje, albo bo dobra jakość obrazu przy wysokim ISO. I właśnie – czy X-H1 zestarzał się już tak, że nie daje rady? Dzisiaj jest bardzo pochmurny, mglisty i ciemny dzień. Na X-H1 zapiąłem XF 800mm Macro i poszedłem do ogródka. W sumie to nawet celowo – żeby sprawdzić, jak wygląda wysokie ISO. Bo zazwyczaj używam ISO 200 – ISO 800. No i efekty:

X-H1 + XF 80mm Macro – ISO 2500, 1/125s, f/2,8

Pierwsze zdjęcie to zaledwie ISO 2500. Ale z drugiej strony, jest to zaledwie wycinek klatki. Około połowy powierzchni klatki. Chyba nie jest aż tak źle? To spróbujmy czegoś więcej:

X-H1 + XF 80mm Macro – ISO 6400, 1/125s, f/5,6

Tym razem cała klatka, bez kadrowania. Nadal nieźle. Co więcej, niby widać szumy, ale… te szumy wyglądają jak ziarno tradycyjnego filmu – mi nie przeszkadza. Co więcej, jak sięgnę pamięcią, to mniej więcej takie ziarno miałem na kolorowym negatywie ISO 800 🙂

Idziemy jeszcze dalej:

X-H1 + XF 80mm Macro – ISO 8000, 1/40s, f/8

ISO 8000 – bardzo rzadko używam tego poziomu czułości. W sumie, na 30 000 skatalogowanych zdjęć, zaledwie 117 zrobiłem przy czułości ISO 8000 lub wyższej. I znów – szumy na przyzwoitym poziomie, widoczne jako całkiem przyjemne dla oka ziarno tradycyjnego filmu. Znów jest to około połowy całej klatki. W przypadku tego zdjęcia nie mogłem się zdecydować: kolor czy czarno-biało? Dlatego zrobiłem obie wersje 🙂

X-H1 + XF 80mm Macro – ISO 8000, 1/40s, f/8

Tytułem odpowiedzi na swoje własne pytanie: zdecydowanie nie potrzebuję full frame. I zdecydowanie X-H1 daje radę – pomimo pojawienia się na rynku tylu nowych aparatów. Każdego dnia coraz bardziej lubię mój X-H1 i mam coraz więcej przyjemności z fotografowania tym aparatem. Trzeba tylko pamiętać o jednym: to jest bardzo zaawansowany aparat, o ogromnych możliwościach konfiguracji. Koniecznie trzeba go dobrze poznać i dobrze dopasować do swoich potrzeb.

X-T2 / X-H1 – X-T3 / X-H2

Rok 2014: na rynku pojawia się X-T1. Rok 2016: na rynku pojawia się jego następca, X-T2. Rok 2018: jest X-T3. Widać regularność? Widać: co dwa lata nowy model.

Ale w roku 2018 wydarzyło się coś jeszcze: pojawił się X-H1. Model bardziej solidny, teoretycznie ukierunkowany bardziej niż X-T2 na video. I co najbardziej odróżnia go od X-T2, z wbudowaną stabilizacją obrazu. No i w odróżnieniu od X-T2, nie przegrzewa się przy nagrywaniu filmów w 4K.

Patrząc na X-T2 i X-H1 trudno jednak nie odnieść wrażenia, że X-H1 to tak naprawdę X-T2, przepakowany do solidniejszego korpusu i doposażony o IBIS. Trudno doszukać się innych, naprawdę istotnych różnic.

I teraz przychodzi X-T3. Nowa matryca, nowy procesor, nowe funkcje. W zasadzie, jeżeli nie liczyć IBIS, to pod każdym względem bije X-H1. Aż się prosi, aby teraz, może w styczniu, może w lutym 2019, pojawił się X-H2, oferujący co najmniej te same funkcje co X-T3, ale z dodatkiem IBIS i solidniejszej konstrukcji korpusu. Tymczasem brak jakichkolwiek plotek, aby X-H2 miał się pojawić. Co więcej, podobno są plotki o wysokim poziomie wiarygodności, że X-H2 w roku 2019 nie pojawi się.

I taka sytuacja byłaby w zgodzie z zaobserwowaną regularnością, z jaką Fujifilm wypuszcza nowe, profesjonalne modele aparatów: co dwa lata. Tylko czy to ma sens?

Jak już wcześniej napisałem, X-H1 to w przybliżeniu technologia (matryca, procesor, funkcje) X-T2, zapakowane w solidniejszy korpus i z dodanym IBIS. Można się spodziewać, że X-H2 będzie zbudowany podobnie: X-T3 w solidniejszym korpusie plus IBIS. Tylko… za dwa lata, w roku 2020. Ale za dwa lata technologia pójdzie o kolejny krok do przodu, konkurencja (Sony, Nikon, Canon, Panasonic, Olympus) będzie gonić. Co więcej, znając schemat wprowadzania nowych aparatów (co dwa lata nowy korpus pro), będziemy oczekiwać X-T4! Czy w takiej sytuacji, w roku 2020, ktokolwiek kupi X-H2, który będzie miał w sobie technologię sprzed dwóch lat? Wątpię. Ja sam albo kupiłbym X-T3, albo może Sony (A7 IV?).

Moim zdaniem, firma Fujifilm ma dwie sensowne opcje:

  1. Wprowadzić na rynek na wiosnę 2019 X-H2, zawierający technologię X-T3, z solidniejszym korpusem i z IBIS. To byłoby rozwiązanie najbardziej sensowne i najbardziej pożądane przez użytkowników Fujifilm. Szczerze, moim zdaniem jest to opcja najmniej realna, niemal niemożliwa. A to dlatego, że X-H1 jest zbyt nowy, ma dzisiaj niecały rok i opcja ta oznaczałaby wymianę modelu po roku. No i plotki, wykluczające taką opcję.
  2. Wprowadzić X-H2 w roku 2020, ale z matrycą i procesorem nowszymi niż w X-T3 i oczywiście z IBIS. I w tym samym roku X-T4, z technologią z X-H2, czyli nowszą niż w X-T3. To rozwiązanie ma sporą wadę: X-H1 i tak już się nie będzie sprzedawał tak, jak mógłby się sprzedawać X-H2. Co więcej, moim zdaniem X-H1 nie będzie się sprzedawał już prawie wcale, bo na dobrą sprawę nie ma żadnego powodu, aby wybrać X-H1 zamiast X-T3, doposażonego o gimbal. Dla potencjalnych nabywców większe znaczenia ma nowa technologia X-T3 niż IBIS.

Co zrobi Fujifilm? Zabawię się we wróżkę: moim zdaniem Fujifilm wypuści na rynek w roku 2020 X-H2, który będzie miał w sobie technologię X-T3, uzupełnioną o IBIS, solidniejszy korpus i jakieś mało istotne funkcje.